Hotel Tafla istnieje od 2021 roku. Osiemnaście pokoi, restauracja na 32 osoby, sauna fińska, prywatny hangar dla łodzi. Marek Tafel — czterdziestodziewięcioletni, były architekt z Warszawy — rozbudował dom rodzinny w hotel butikowy w latach 2019–2021. To nie jest sieciówka. To nie jest pięciogwiazdkowy resort z marmurowym lobby. To jest dom Marka i jego żony Anny — udostępniony osiemnastu parom w jednym czasie.
Z jeziora Wielimie do hotelu — dwieście metrów ścieżką. Z hotelu do Mikołajek — cztery kilometry autem. Najbliższy Starbucks — czterdzieści siedem. Zasięg telefonu w pokojach — 4G, ledwo. Wifi w lobby i restauracji — światłowód. Tę asymetrię zaprojektowaliśmy.
„Każdy pokój ma widok — albo na jezioro, albo na ogród. Nigdy nie na parking.”
Każdy z osiemnastu pokoi ma łóżko king size, łazienkę z prysznicem walk-in, balkon lub taras, książki na półce — a nie telewizor. Dziesięć pokoi otwiera się na jezioro, osiem na ogród z jabłoniami posadzonymi przez ojca Marka w 1978 roku.
Restauracja serwuje śniadania osiem do jedenastej (włączone w cenę), obiady trzynasta do szesnastej (a la carte) i kolacje dziewiętnasta do dwudziestej drugiej (a la carte lub menu szefa kuchni za 240 zł od osoby). Ryby ze świeżego połowu — Wielimie i Mikołajskie. Warzywa od gospodarstwa Wójcika, dwa kilometry stąd.